• Wpisów:266
  • Średnio co: 6 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 17:13
  • Licznik odwiedzin:3 092 / 1849 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić.

Stanisław Jerzy Lec
 

 
Tyle rzeczy dzieje się tak szybko. Czasem nie nadążam za światem, prędkością którą narzucają Ci inni ale przede wszystkim nie nadążam za uciekającym czasem. Dziś miałam przedziwny sen, śniło mi się że umarłam. Dziwny sen ale bardzo piękny. Jeśli miałabym tak odejść to byłoby to piękne odejście. Chcę zmienić pracę, koniecznie. Mam dość tego bałaganu.
 

 
Czas na zmiany ! ZDECYDOWANIE
Jestem gotowa aby podjąć wyzwanie, otworzyć kolejny rozdział.
 

 
Jestem trudna.
Nawet bardzo trudna.
Ciągle zestresowana jakaś znerwicowana, przejmuje się wszystkim i niczym. Paplam głupoty. Często krzyczę, choć nie chcę. Zamknięta w sobie a zarazem otwarta. Dużo mam sprzeczności w sobie. I cholerne wady papieros za papierosem-ten dym powinien uszami mi uciekać- przeklinanie, nagminne nadpobudliwe i obsesyjne. Powinnam sobie język odgryźć. Jestem kobietą młodą ambitną wiec powinnam używać wyrafinowanych słów. Nie wiem w zupełności za co ludzie mnie lubią, kochają. Nie wiem. Odbieram się za dość specyficzną i naprawdę pojebaną osobę. No i nie da się ominąć przekleństwa bo popieprzona to za mało by określić ten stan !

Czasem mam takie wieczory, jak dziś kiedy rozmyślam.
Choć widziałam moje piękne szare oczy już za nimi tęsknie.Tęsknie za uśmiechem, spojrzeniem, zapachem i ramionami. Codziennie przed snem. Zawsze chciałabym mieć Cię obok siebie, może jestem zachłanna. Nie wiem jak to jest że ze mną tyle wytrzymujesz i nie wiem za co mnie kochasz. Nigdy nie byłam w poważnym związku i nie wyobrażałam sobie jak to jest i nie miałam pojęcia co to jest miłość. Po dwóch latach zaczynam wiedzieć.
I szczerze powiem to nie początki znajomość/związku są piękne ale ten czas kiedy ludzie się dotarli i razem walczą o marzenia, budzą w sobie ambicje są w zdrowiu i chorobie. To jest piękne. Miłość jest trudna. Trzeba ją pielęgnować i walczyć o siebie. Miłość bardzo mocno wiąże ze sobą ludzi. Bo ukochany nie jest tylko ukochanym, jest przyjacielem, ostoją, bezpieczeństwem. Dosłownie wszystkim. I ja Cię znalazłam dwa lata temu, z milionów ludzi wybrałam Ciebie. Jesteś mój już na zawsze. I ja Cię nie puszczę. Bez Ciebie czułabym się jakbym utraciła serce, duszę, wspomnienia, szczęście, łzy. Bo Ty jesteś mój a ja jestem Twoja.

 

 
"Bardzo wymagająca (nie mylić z czepialską). Jestem wyrozumiała dla ludzkiej natury, ale nie toleruję błędów wynikających z wygodnictwa czy braku ambicji. Jestem zdolna do wielkich poświęceń jeśli kogoś naprawdę kocham i jeśli ta osoba traktuje mnie dobrze. Wykluczam wszelkie toksyczne klimaty. Jestem opiekuńcza, spełniam się w roli kury domowej, “szefem” chcę być tylko w pracy. Ogólnie wyznaję zasadę, że kobieta powinna być kucharką w kuchni, damą na salonach i dziwką w sypialni. Wtedy wszystko działa jak należy."

 

 
Jesień.
Kocham tą porę roku, zapachy deszcze i ten pochmurny klimat. Picie herbaty pod kocem i rozmyślanie.
To zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Ten klimat zawsze mnie oczarowuje. Jesień jest taka piękna i wyjątkowa. Czekam kiedy miasto stanie się złote. Każda jesień w moim życiu zawsze przynosi wyjątkowe chwile i wspomnienia które towarzyszą mi latami. Cały dzień lał deszcz, aż miło bylo siedzieć w pracy. Szybko czas zleciał. Wstawianie o 5 rano opanowałam do perfekcji a kiedyś naprawdę nie dawałam rady wstać o 8. To jest dopiero cud Zdałam sobie sprawę że czas ucieka mi bardzo szybko. Pamiętam fantastyczną zabawę na sylwestrze 2014 a już jest wrzesień 2015 i niedługo zleci do grudnia i kolejny rok. Dlatego nauczyłam się celebrować każdą chwile.
 

 
Chyba zawszę będę tu wracać.
Nic nie idzie po mojej myśli.
Wszystko co planowałam legło w gruzach, a to co chciałam osiągnąć oddaliło się ode mnie na miliony kilometrów.
Zamknęłam się. Udaje że wszystko jest w porządku, tylko zastanawiam się po co ? Po co mówię że jest dobrze aby uspokoić bliskich czy samą siebie? Okłamywanie siebie samej jest jedną z najłatwiejszych ale i najpodlejszych rzeczy. Chciałabym by wszystko było dobrze. Czuje się jakbym zawiodła każdego a na twarzy mam wypisane PORAŻKA.
  • awatar Gość: Kazdy ma czasem takie chwile :-(
  • awatar Folari: Każdy ma czasem gorszy okres w swoim życiu. To minie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wczoraj przeczytalam wszystkie wpisy prawde mówiac nie sadzilam ze bylam w takim stanie.Tak bardzo się zmienilam, uspokoilam i wyzdrowialam.Patrzac wstecz szkoda mi siebie żylam w poczuciu samotnosci i depresji. Nigdy bym nie pomyslala ze to kiedys minie a ja przestane sie okaleczac. Sadzilam ze tak bedzie wygladac moje zycie, bylam uzalezniona od zyletki.Szczerze nie doszlam do tego sama, terapia wraz z moja walka byla potrzebna, prowadzenie bloga w formie pamietnika tez duzo dalo. Ale najwazniejszym elementem był on. On uzdrowil moja dusze i dał coś co stracilam lata temu - poczucie bezpieczeństwa. Dziekuje
 

 
Matura tuż tuż a ja zamiast wziąć się w garść, siedzę i myślę ale raczej dołuje się nooon stop. Wszystko jest bezsensu, męczę się sama ze sobą. Stworzyłam swój kocioł bałkański z którego trudno mi się wydostać. Jestem taka zmęczona, moje myśli mnie zabijają. Sama siebie wykańczam. Stwarzam problemy też innym ludziom. Najgorsze jest to że nie widzę pozytywów ani nadziei. Zaczynam mieć wszystko w dupie. To bardzo niepokojące. Ponowne mieszkanie z mamą mi się nie podoba, to nie jest dla mnie. Naprawdę. Od długiego czasu słyszę tylko , że mam notorycznie jakiś problem do kogoś. A to nieprawda. Ja się tylko wyłączam. Wyłączam ze świata. Tak to dobre określenie. Może zamiast studiów zostanę pisarką? Wydam 3 tomy mojego super zjebanego życia. Wtedy pewnie stanę się milionerką i wydam ostatni tom mojego super pojebanego życia POCAŁUJCIE MNIE WSZYSCY W DUPĘ. Ostatni tom będzie idealną kwintesencją tego gdzie teraz się znajduje. Bo szczerze? MAM DOŚĆ WYMAGAŃ CO MUSZĘ CZEGO NIE MUSZĘ, KOGO MUSZĘ UTRZYMYWAĆ, MUSZĘ ZDAĆ MATURĘ, MUSZĘ SKOŃCZYĆ SZKOŁĘ a w OGÓLE TO MUSZĘ BYĆ SUPER HIPER CHUDĄ SZMATĄ ! a tak nigdy nie będę ! Niemniej jednak gdy zostanę milionerką zagwarantuje sobie odsysanie tłuszczu botoks i inne fantastyczne zabiegi pielęgnacyjne. Dziękuje za przeczytanie moich wypocin. Wyżyłam się emocjonalnie i fizycznie waląc w klawiaturę jak popieprzona. Miłego wieczoru
 

 
Ewidentnie utkwiłam w jednym miejscu.
Muszę jakoś ruszyć..
Melancholia oraz rutyna mnie zablokowały.
Stres spowodowany maturą sparaliżował mnie od września,muszę jakoś ruszyć. Problem polega na tym że nie mam pojęcia jak. Nie wiem jak się zachęcić czy przestać bać. Czuję się taka sfrustrowana. Do tego przytyłam, znów się objadałam zajadałam. Źle się czuje. Utknęłam w czarnej dziurze. Nie wiem jak się zmotywować do czegokolwiek. Nie wiem jak zacząć skutecznie się uczyć. Nie wiem jak przezwyciężyć stres. Ja NIC nie wiem !
  • awatar Olenalenana: @yumee: Masz rację ale myślenie pozytywne w moim przypadku jest baaaaardzo trudne.
  • awatar yumee: Matura to bzdura, mialam rok temu takie samo podejscie jak ty, a to jest najgorsze co moze byc. Wiesz co ci moze pomoc? Wyluzowanie sie i pozytywne myslenie. Brzmi banalnie ale mowie serio
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
"Pierdolę to wszystko" - mówiła często, lecz niczego nie pierdoliła i wszystkim się przejmowała. Wniosek: ludzi nie należy oceniać po tym, co mówią. Bomby pod ten cały pierdolony świat podkładają małomówni
 

 
Muszę stworzyć nowy plan, poprawić oceny.
Nie wiem co się stało ale wyłączyłam się. Zawsze zapieprzałam w szkole a teraz mam wielkiego lenia. I nie umiem nic zmienić. Ale obiecałam sobie OD PONIEDZIAŁKU wszystko sobie ułożę i tak się stało
Mam zapał ! ( oby nie słomiany)


"Z samym sobą nie mam nic wspólnego."
 

 
"Uciekałam, kiedy tylko sprawy zaczynały się komplikować, ponieważ żyłam w przeświadczeniu, że wszystko i tak skończy się tragicznie. Jedyna forma kontroli, jaką stosowałam, to decyzja, by odejść, zanim ktoś odejdzie ode mnie."
 

 
Taka pustka
Taka niechęć
Tak bardzo
Nie chce
Nie potrafię
Zrobić czegoś konstruktywnego.
Czekam
na zbawienie i głupią nadzieje
Jestem
Ale mnie nie ma.
 

 
Jest na świecie ta­ki rodzaj smut­ku, które­go nie można wy­razić łza­mi. Nie można go ni­komu wytłumaczyć. Nie mogąc przyb­rać żad­ne­go kształtu, osiada cias­no na dnie ser­ca jak śnieg pod­czas bez­wiet­rznej nocy.
 

 
Dzisiejszy wieczór przeszedł ludzkie pojęcie.
Nie dam sobą gardzić.
Nikt nie będzie niszczył mnie.
Chyba moja dusza jest zdrowa bo nie mam nawet chęci się drasnąć. Tyle lat czekania na tak piękne efekty !
 

 
Szlag mnie trafia.
Mam dość obecności mojej matki. Wszystko na nie, jestem okropna mam podły charakter ona nie wie po kim. Jak mój chłopak i przyjaciółka ze mną wytrzymują? Zagadka jej życia. Wieczne problemy w stosunku do mnie, niby tylko 6 dni a ja czuje się jakby to było 600 dni. Jest mi przykro że wyjeżdża ale z drugiej strony mam dość, wykańcza mnie psychicznie. Nie widzi siebie co jest irytujące. Jej zachowanie drażni mnie. Nawet to że miałam w domu porządek, bardzo dbam o czystość w sumie mam nad tym fioła.. Przyjechała rozpierdoliła wszystko i stwierdziła że ja nie sprzątam porządnie że mi się tylko tak wydaje. Ona umie dobrze posprzątać... Gdyby jeszcze to robiła, mam dość sprzątania po niej. Narzeka tylko na mnie jaka ja nie jestem a nie widziała mnie taki czas. Kto tu ma podły charakter? Szlag by to wszystko trafi.
 

 
Czuję że tracę kontrole, jestem zniszczona psychicznie.
Tak wiele chcę a tak mało mi wychodzi.
Nie wiem co mam robić, niedługo znów zostanę sama.
Dorosłość.
Nie tak to sobie wyobrażałam, myślałam że będzie bardziej przyjemnie (?????) Niedługo 19 urodziny, ostatnie naste.
Czas szybko ucieka, nie potrafię się z tym pogodzić. Boje się śmierci, że mnie nie będzie mamy nie będzie przyjaciół, odejdziemy..
Chyba znów zaczynam pić do nieprzytomności. Tracę nad tym kontrolę. Nie umiem się napić spokojnie, muszę zawsze się najebać oderwać się. Lubię to choć kiedy pomyślę jak bardzo robię to umyślnie przestaje to być zabawne.
Dobrze że mam go przy sobie, jego ramiona i ciepłe słowa. Ale boje się że coś się może stać. ZAWSZE kiedy jestem choć trochę szczesliwa i czuje się bezpiecznie to coś się dzieje. Nie panuje nad swoim życiem. Nie panuje nad sobą.
Ciężka praca w tym roku i jedna wielka niewiadoma...
  • awatar Olenalenana: @tkliwa.nihilistka: Wiem to wszystko ale jednak nie potrafię jeszcze tego zatrzymać. @heweliusz: Staram się choć wydaje się to mega trudne :)
  • awatar tkliwa.nihilistka: Jak to dobrze, że masz ludzi którzy wspierają. Staraj się bardziej żyć "tu i teraz" a nie myślami wybiegać w przyszłość bo chyba stąd bierze się ten strach..
  • awatar heweliusz: trzymaj się i pamiętaj po każdej burzy wychodzi słońce, tylko nie wiadomo ile ten deszcz będzie padał, także prponuje zabezpieczyć się w parasolkę czyli pozytywniejsze myśli ;P pozdrawiam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Trzy nie udane próby zniszczenia samej siebie.
Trzy dramaty w mojej głowie.
11 16 i 18 lat.
Zawsze byłam zła że nie udawało mi się osiągnąć tego celu gdy miałam lat 11 napisałam listy do ludzi mi najbliższych w wieku 16 zrobiłam dokładnie to samo ale kiedy byłam młodą osiemnastką przeżywałam wielki kryzys emocjonalny, byłam wrakiem cieniem samej siebie. Już nie napisałam listu do nikogo, napisałam tylko do niej do mojej przyjaciółki. Nie chciałam jej zranić ani by poczuła się oszukana. Jedyne czego oczekiwałam to zrozumienia. Przygotowywałam ją na to. Dużo razy podkreślałam że chcę to zrobić i zrobię by była gotowa żyć beze mnie. To chyba jedno z najgorszych momentów w moim życiu kiedy upadłam i szczerze mówiąc byłam na skraju, chciałam spokoju chciałam by wszystko się zatrzymało, bym nie czuła nie oddychała.
Miałam tak dużą dziurę w sercu że chciałam się wykrwawić. Prawie się udało, gdyby nie ona. Zatrzymała wszystko. Była taka spokojna jej oczy wiały lodowatością. Nie patrzyła na mnie ze złością ani z litością. Nic nie powiedziała po prostu wpadła jak huragan i opatrzyła wszystkie rany. Rany które zostawiły do dziś duże blizny. To co ujrzała krew i mnie przeraziło ją ale nie pokazała tego. Wtedy byłam zła że nie udało mi się ale dziś? Jestem szczęśliwa, leczę się z różnych rzeczy ale wychodzę na prostą. Umiem zahamować moje destrukcyjne myśli i uzależnienia. Gdyby nie ona nie zaznałabym prawdziwej miłości, nie osiągnęła tego co chciałam, nie spełniła swojego marzenia Nie miałabym tylu fajnych wspomnień. Wyciągnęłam wnioski. W tą jesień będzie inaczej. Miałam i mam cholerne szczęście bo nie tak łatwo znaleźć tą prawdziwą przyjaciółką. Dla innych jestem szaloną wariatką albo niemiłą i sarkastyczną osobą ale nikt na dobrą sprawę tak dobrze nie zna mnie jak ona. `Nieprzypadkowo nazywam cię bratem, to jest ważne jak pierwsza miłość.
Mamy inną matkę, adres, ale dla mnie jesteś rodziną.
Poważnie, nie ma nic ponad, dobrze znasz mnie, bez jednego słowa,
Bez żadnego 'ale' wiesz jak zapanować nad moim strachem, sam bym nie zdołał.`

Moje wieczorne przemyślenia
 

 
Wreszcie wróciłam !
Uśmiech zagościł na mej twarzy i mam nadzieje że pozostanie trochę dłużej niż zwykle.
Uporządkowałam wszystko. Nowa lista nowe cele. Wiem do czego będę dążyć i nic mnie nie zatrzyma. Teraz jest mój rok, matura która jest dla mnie najważniejsza. Muszę dać z siebie wszystko.
Chyba wróciłam na dobre, a mój charakter który gdzieś w jakiś dziwny sposób został stłumiony powrócił. Dzięki Bogu umiem rozpoznać prawdziwych przyjaciół od fałszywych którzy żerują na człowieku. Zadziwia mnie fakt że obeszło mnie to szerokim łukiem, nie wiem zawsze uważałam że jestem taka wrażliwa a ta sytuacja prawie mnie nie dotknęła.
4 DZIEŃ BEZ PALENIA
tak to mój cel by oczyścić umysł przed maturą, nie mogę się truć kiedy tak wiele muszę osiągnąć. Na razie idzie mi dobrze, myślałam że będzie gorzej. Choć kusi mnie codziennie rano by zaparzyć kawę usiąść na balkonie i zapalić. Powitać nowy dzień z papierosem. Ale obiecałam sobie. Muszę dać radę
 

 
Często zastanawiałam się jak będzie wyglądać ta chwila w której będziesz musiała wrócić.. wrócić do pracy i małego świata w innym państwie.
Myślałam że się przyzwyczaiłam do tego stanu rzeczy, myślałam że jestem silniejsza.
Oszukiwałam się i dałam ponieść fantazji co nie odbiło się na moim zdrowiu psychicznym zbyt dobrze mówiąc szczerze. Kiedy wyjechałam na wakacje czułam tą lekkość życia, zero zmartwień. Było to niesamowicie przyjemne uczucie. Niestety po tygodniu bańka mydlana prysła a ja wróciłam. Wczorajszy dzień rozpoczął i zakończył się tragicznie. Myślałam że zdechnę nie potrafiłam dać sobie rady ani się uspokoić. Myślałam że jestem silna i niepokonana. Niestety przegrałam. Zrobiłam sobie lekkie blizny by uwolnić to wszystko co się we mnie kłębiło. Miałam nadzieje że nie pomoże i pokażę sobie że to nie jest wyjście. Pomogło. Jak zawsze. Nie zawiodłam się. Byłam spokojna. Przypomina mi się sztorm na morzu i ta błogość kiedy wszystko się uspokaja a morze zastyga w spokoju.



Obawiam się że to nie zniknie prędko, boje się jego reakcji kiedy może coś zauważyć i tego bólu w jego oczach. Nie mogę na to pozwolić.
 

 
Brak nowych perspektyw
Brak poczucia bezpieczeństwa, wszystko straciło sens. Chciałabym znów posmakować lekkości której doznałam ostatnio.
Nawet nie mam internetu )))))))
 

 
Dziś mam dzień pełen agresji, wszystko mnie denerwuje drażni i pobudza do ataku.
Z drugiej strony jest mi cholernie smutno i chcę mi się płakać. Takie skrajne emocje mocno oddziałują na mój spaczony umysł.
 

 
Dear Diary, today will be different. It has to be. I will smile, and it will be believable. My smile will say, 'I'm fine, thank you. Yes, I feel much better.' I will no longer be the sad little girl that lost her parents. I will start fresh, be someone new. It's the only way I'll make it through."
 

 
Nie wyżyłam się na sobie od pół roku, zero śladu zero krwi. Dziwne uczucie, czasem mi tego brakuje ale wiem iż to nie właściwe i niczemu nie służące.
Ale czasem korci oj korci by przeciąć by poczuć coś co daje mi chwilę uniesienia.
Boje się że im dłużej tego nie zrobię to przyjdzie taki dzień w którym zbyt mocno dam się ponieść..
Chciałabym to zrobić.
Myśl o tym nie daje mi spokoju.